• Wpisów:33
  • Średnio co: 68 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 18:27
  • Licznik odwiedzin:4 306 / 2322 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
dom.nocy
 
nowa1996
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
A tak przy okazji to opis "Ukrytej" :


Prawdziwa natura Neferet zostaje ujawniona przed Najwyższą Radą Wampirów,w Domu Nocy zapanowuje chaos. Zoey i jej przyjaciele muszą się w końcu skupić na obronie siebie jak i ukochanej szkoły co nie będzie łatwe, gdyż potężna Neferet nie podda się bez walki.


Dalszej części nie ma niestety. Niedługo znowu napisze. Kto wie może nawet przepisze rozdział 9 jak kupię książkę, ale niczego nie obiecuję....
 

 
Dawno nie pisałam, ale to dlatego,że nie miałam czego. Rozdziałów na necie nie ma. Książka już za tydzień. Juhu!!! Następna część (10 już) ma się podobno nazywać "Ukryta". Premiera w USA 16.10.2012r. Czyli u nas będzie jakoś tak za rok Wkurza mnie to, ale co zrobić.

Tutaj macie piosenkę, która kojarzy mi się z Domem Nocy. Powiedzcie czy mam rację.

 

 
9 część cyklu pojawi się na półkach księgarni już 27 czerwca! Nie mogę się już doczekać. Głównie wątku Rephaima i Steavie Rea, ale też Auroxa-Heatha. A oto krótki opis książki na osłodę czekania :

Zoey wreszcie czuje się bezpieczna u boku Starka – swojego wojownika i strażnika. Jednak spokój nie zagościł na długo w Domu Nocy. Chwilową stabilizację w świecie wampirów i adeptów przerywa pojawienie się ludzi: przystojnego zaklinacza koni Travisa i tajemniczego, niezwykle atrakcyjnego Auroxa, który w rzeczywistości jest kimś więcej – czy raczej kimś mniej – niż tylko człowiekiem. Jedynie Neferet wie, że Aurox został stworzony po to, by służyć jej za najdoskonalszą broń. Zoey wyczuwa w chłopaku ludzki pierwiastek, cień dobrej natury, która próbuje przeciwstawić się mrocznej duszy. Jest coś dziwnie znajomego w tym chłopaku…
Czy prawdziwe zamiary Neferet zostaną ujawnione, zanim ciemności okryją Dom Nocy?
  • awatar Afrodyta♥: @AxX17: z tego co wiem autorki przewidują łącznie 12 części + dwie książki specjalne : "Śluby Lenobii"(Lenobia's Vow) i "Przysięga Smoka" (Dragon's Oath)
  • awatar Fairytalee: Powiem szczerze że nie jestem wielką fanką wątku Rephaima i Steavie Rea. Bardziej ciekawi mnie wątek Afrodyty i Dariusa, może dlatego ze Afrodyta jest bardzo barwną i wg mnie najbardziej interesującą postacią. Ile jeszcze części będzie?
  • awatar nowa<3: dodałam nowy odcinek:0
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Znacie może ten fragment kiedy Afrodyta wchodzi do stołówki i krzyczy: "Uwaga, Wiedźma idzie!"
 

 
Niestety więcej rozdziałów nie ma. Kiedy tylko coś znajdę natychmiast umieszczę na tej stronce lub powiadomię o tym na http://ksiezniczkaxxi.pinger.pl/ . Mam nadzieję, że poczekacie >
  • awatar nowa<3: Poczekamy poczekamy:) jak by co do napisz prywatnie kiedy dodasz:) ja postaram się codziennie wchodzić:) Zeby nie mieć zaległości:)
  • awatar Nowoczesny: Powiem szczerze że masz super blog, ja akurat piszę ogólnie o fotografii i o ciekawostkach, udowadniam że nawet telefonem można zrobić dobre zdjęcia wystarczy umieć retuszować :) Zapraszam cię do siebie, jeżeli by moje efekty zdjęć (które retuszuje) cię zdziwiły, to super jak byś mnie obserwowała :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zoey
- Krótki autobus? (krótki autobus – szkolny autobus krótszy w długości niż autobus powszechnie używany do transportu uczniów z fizycznymi albo psychicznymi upośledzeniami – przypuszczenie tłumacza) Naprawdę? – Wszystkim co mogłam zrobić było potrząsnąć głową i wpatrywać się w przysadzistą, żółtą rzecz, która mówiła DOM NOCY świeżymi, czarnymi literami wzdłuż jego boku. – Mam na myśli, miło że mój telefon do Thanatos zadziałał tak szybko i pozwolono nam wrócić do szkoły, ale krótki autobus?
- Bliźniaczko! Przysłali dla nas zacofany autobus! – powiedziała Erin, chichocząc.
- Bliźniaczko, to naprawdę podłe, - powiedziała Shaunee.
- Wiem, Bliźniaczko. Nie mogę uwierzyć, że Neferet jest tak cholernym złem, że wysłała po nas zacofany autobus, - kontynuowała Erin.
- Nie, nie chodzi mi o bycie przez Neferet podłą. Mam na myśli, że podłe jest mówić zacofany, - wyjaśniła Shaunee, przewracając oczami na swoją Bliźniaczkę.
- Myślę że Shaunee ma rację, a ty powinnaś rozważyć poszerzenie swojego słownictwa. Używasz podły zbyt wiele razy; to zbyteczne, - powiedział Damien.
Shaunee, Erin, Stevie Rae, Rephaim i ja wpatrywaliśmy się z wielkimi oczami na Damiena. Wiedziałam, że wszyscy myśleliśmy, że wspaniale było ponownie słyszeć jego obsesję odnośnie słownictwa, ale nie chcieliśmy niczego mówić, bo wszyscy baliśmy się, że może wybuchnąć płaczem i powrócić do rozmiękłej depresji, która prześladowała go od śmierci Jacka.
Afrodyta i Darius wybrali ten moment żeby wyłonić się z piwnicy magazynu i jak zwykle, Afrodyta zmniejszyła różnicę pomiędzy stosownością a katastrofą przez odwołanie się do swojej jednej wypróbowanej i prawdziwej zasady: Dbaj O To Jak To Wygląda.
- Oh, gówno prawda. Nie wsiadam w to. Krótki autobus jest dla opóźnionych, - powiedziała Afrodyta z parsknięciem i podrzuceniem włosów.
- Ej wy, nie jest taki zły. Mam na myśli, wyraźnie jest to nowy autobus. Sprawdźcie świeży, czarny napis Domu Nocy, - powiedziała Stevie Rae.
- Tak samo mógłby mówić Społeczni Samobójcy, - powiedziała Afrodyta, marszcząc się na Stevie Rae.
- Nie pozwolę wam zepsuć moich planów. Lubię szkołę, - powiedziała Stevie Rae. Wsiadła do autobusu szczerząc się do Syna Ereba, który nieprzyjaźnie otworzył dla niej drzwi.
- Kapłanko. – Powitał ją mroczno skinieniem, a potem, całkowicie ignorując naszego własnego Syna Ereba, Dariusa, spojrzał na mnie i z nawet jeszcze bardziej oszukanym skinięciem powiedział, - Zoey, jestem żeby powiadomić ciebie i Stevie Rae, że będzie szkolne Spotkanie Rady, które zbierze się za trzydzieści minut. Obie macie na nie przyjść.
- Okej, cóż, Stark pozwala każdemu wiedzieć, że jesteś tutaj więc będziemy gotowi by wyjeżdżać za sekundę, - powiedziałam, uśmiechając się do niego jakby jego twarz nie wyglądała jak chmura burzowa.
- Hej, wy, nadal pachnie nowością! – wrzasnęła Stevie Rae. Mogłam zobaczyć jej krótkie blond loki podskakujące, kiedy gapiła się dookoła wewnątrz. Potem z powrotem wyskoczyła i zeskoczyła ze schodów aby wziąć dłoń Rephaima i wyszczerzyła się do niego. – Chcesz usiąść ze mną na tylnym siedzeniu? Jest naprawdę sprężyste!
- Naprawdę, - powiedziała Afrodyta. – Ten autobus jest dla ciebie idealny; jesteś zacofana. A ja nienawidzę być jedyną do przerywania tego dla ciebie – oh zaczekaj, to kłamstwo; nie nienawidzę tego naprawdę – ale nawet mimo że Najwyższa Rada Wampirów czysto wywarła presję na Neferet i zmusiła ją do naszego pojechania autobusem z powrotem do Domu Nocy, chłopiec-ptak nadal nie jest tam mile widziany. Czy zapomniałaś przez poświatę czegokolwiek co wy dwoje mogliście robić jeden do dwóch sekund pomiędzy zachodem słońca, a teraz że nie był ptakiem?
Zobaczyłam, że Stevie Rae zacieśniła swoją dłoń na Rephaima. – Zapewnię cię, że było więcej niż jedna do dwóch sekund od zachodu słońca, nie twoja sprawa co robiliśmy, a Rephaim jedzie do szkoły. Po prostu tak jak reszta z nas.
Blond brwi Afrodyty poszły w górę do jej linii włosów. – Nie żartujesz, prawda?
- Nie, - powiedziała stanowczo Stevie Rae. – A ty powinnaś rozumieć lepiej niż ktokolwiek inny.
- Ja? Rozumieć? O czym ty do diabła mówisz?
- Nie jesteś początkująca, czerwona albo normalna. Nie jesteś wampirem. Może nawet nie jesteś człowiekiem.
- Bo jest wiedźmą, - usłyszałam szept Shaunee.
- Z piekła rodem, - Erin odszeptała.
Afrodyta zwęziła swoje oczy na Bliźniaczki, ale Stevie Rae nie skończyła.
- Tak jak Rephaim, jesteś czymś, co nie jest do końca normalne, ale Nyks dała swoje błogosławieństwo tobie – nawet jeśli żadne z nas nie rozumie dlaczego do cholery to zrobiła. W każdym razie, jedziesz do szkoły. Ja jadę do szkoły. Tak jak Rephaim. Koniec.
- Stevie Rae ma argument, - powiedział Stark, kiedy dołączył do nas na parkingu na zewnątrz magazynu z resztą czerwonych adeptów idących szlakiem za nim. – Neferet się to nie spodoba, ale Nyks wybaczyła i pobłogosławiła Rephaima.
- Przed całą szkołą, - dodała szybko Stevie Rae.
- Oni to wiedzą, - wymamrotał do niej Rephaim. Spojrzał z niej na resztą z nich, jego wzrok w końcu osadził się na mnie. – Co myślisz? – zaskoczył mnie pytaniem. – Powinienem spróbować jechać do Domu Nocy, albo czy to tylko spowoduje problem bez powodu?
Każdy gapił się na mnie. Z szybkim rzutem oka na kamienną twarz Syna Ereba w autobusie, powiedziałam, - Uh, pójdziecie pierwsi i wsiądziecie do autobusu? Muszę porozmawiać z moim… uh… - Wyznaczyłam szlak gestem, który wprowadził Afrodytę, Stevie Rae i resztę moich bliskich przyjaciół.
- Twoim kołem, - powiedziała Stevie Rae, uśmiechając się do mnie. – Zamierzasz porozmawiać ze swoim kołek.
- I ich rynsztunkiem, - dodał Damien, kiwając do Afrodyty, Dariusa i Kramishy.
Uśmiechnęłam się szeroko. – Podoba mi się to! Okej, wsiedlibyście do autobusu, kiedy ja będę rozmawiać z moim kręgiem i ich rynsztunkiem, proszę?
- Nie jestem pewna, czy podoba mi się nazywanie mnie rynsztunkiem, - powiedziała Kramisha, zwężając na mnie swoje oczy.
- To znaczy… - zaczęła Stevie Rae, ale Kramisha przerwała jej potrząśnięciem głowy. – Wiem, co to znaczy. Mówię, że nie jestem pewna, czy mi się to podoba.
- Moglibyście rozpisywać się odnośnie tego później a teraz zamknąć się i podążać za Zoey, tak żebyśmy mogli to przeboleć? – powiedziała Afrodyta, kiedy Kramisha zasysała powietrze i piorunowała ją spojrzeniem. – I dla utrwalenia, - wskazała na wszystkich z wyjątkiem Dariusa. – Jesteście Stadem Frajerów. Ja jestem waszą oznaką Popularną i Idealną.
Bliźniaczki wyglądały jakby mówiły słownym celem na Afrodytę więc powiedziałam, - Ludzie, skupcie się. Pytanie Rephaima jest ważne. – Na szczęście, to zamknęło każdego, a ja dałam znak mojemu okręgowi, rynsztunku i Afrodycie żeby podążali za mną w dół chodnikiem i poza zasięg słuchu, kiedy czerwoni adepci wspinali się do autobusu, a ja frenetycznie próbowałam myśleć o bardzo ważnym pytaniu Rephaima.
Mój umysł wydawał się pełen bzdur. Ostatnia noc była okropna. Rzuciłam okiem na Starka i poczułam, że moje policzki stawały się ciepłe. Okej, cóż, niecała była okropna, ale nadal trudne pytania wypełniały moją głowę. Psychicznie potrząsnęłam sobą. Nie byłam już tylko adeptką. Byłam pierwszą Wyższą Kapłanką Adeptką, a oni wszyscy spojrzeli w górę na mnie i oczekiwali żebym Znała Prawidłowe Odpowiedzi (cóż, na wszystko z wyjątkiem geometrii, hiszpańskich tłumaczeń i problemów równoległego parkowania).
Proszę, Nyks, spraw żebym powiedziała właściwą rzecz. Wysłałam szybką, cichą modlitwę, potem napotkałam wzrok Rephaima i zdałam sobie nagle sprawę, że to nie mojej odpowiedzi potrzebowaliśmy.
- Czego chcesz? – zapytałam go.
- Cóż, on chce… - Stevie Rae zaczęła, ale podniosłam moją dłoń uciszając moją najlepszą przyjaciółkę. – Nie, - powiedziałam. – To nie może być to, co ty mówisz, że Rephaim chce, albo nawet to, czego ty chcesz dla niego. Potrzebuję odpowiedzi Rephaima. Więc, jak? Czego chcesz? – powtórzyłam.
Rephaim pewnie napotkał mój wzrok. – Chcę być normalny, - powiedział.
Afrodyta parsknęła. – Niestety, normalność plus nastolatek równa się pójście do głupiej szkoły.
- Szkoła nie jest głupia, - powiedział Damien, a potem obrócił się do Rephaima. – Ale ona ma rację odnośnie części normalności. Chodzenie do szkoły jest tym, co normalni adepci robią.
- Tak, - powiedziała Shaunee.
- Do dupy, ale tak, - powiedziała Erin. – Mimo że to jest doskonały pokaz mody.
- Taka jak ty jesteś, Bliźniaczko, - powiedziała Shaunee.
- Co to oznacza? – Rephaim zapytał Stevie Rae.
Uśmiechnęła się do niego. – W zasadzie, że powinieneś iść z nami do szkoły.
Uśmiechnął się do niej z powrotem, z miłością i ciepłem przepełniającym jego twarz. Kiedy spojrzał ze Stevie Rae na mnie, ten cudowny wyraz nadal tam był, a ja nie mogłam nic poradzić poza uśmiechnięciem się do niego.
- Jeśli normalność oznacza pójście do szkoły, to jest tym, co naprawdę chciałbym zrobić. Jeśli to nie wywoła zbyt wielkiego problemu.
- To spowoduje problemy, nie ma co do tego wątpliwości, - powiedział Darius.
- Nie sądzisz, że powinien jechać? – zapytałam.
- Nie powiedziałem tego. Zgadzam się z tobą, że to jest jego wybór, jego decyzja, ale Rephaimie, powinieneś zrozumieć, że będzie łatwiej, jeśli wybierzesz zostanie tutaj – na uboczu – przynajmniej póki nie zobaczymy, jakie będą następne ruchy Neferet i Kalony.
Myślałam, że zobaczyłam płaszczenie się Rephaima na wspomnienie jego ojca, ale skinął i powiedział, - Rozumiem, ale jestem zmęczony chowaniem się samemu w ciemności.
Spojrzał znowu na Stevie Rae, a potem z powrotem na nas. – A Stevie Rae może mnie potrzebować.
- Okej, wiecie, że ta cała „pozwólmy chłopcu-ptakowi zdecydować” i „Stevie Rae może mnie potrzebować” rzecz jest cała naprawdę wesoły w teorii, ale w rzeczywistości wejdziemy na kampus, gdzie postrzelona Wyższa Kapłanka nas nienawidzi i użyje czegokolwiek może żeby powalić nas, a przez to mam na myśli ciebie szczególnie, Z. Nie wspominając o Dragonie, Liderze Synów Erebusa, który zdecydowanie nie zachowuje się jak on odkąd jego małżonka została zabita przez faceta, którego przyprowadzamy z powrotem na kampus. Neferet użyje Rephaima przeciwko nam. Dragon ja poprze. Gówno uderzy amatora.
- Cóż, - powiedziałam. – Nie będzie to pierwszy raz.
- Uh, mogę coś powiedzieć? – ręka Damiena podniosła się jakby był w klasie i chciał być wywołany.
- Tak, kochanie i nie musisz podnosić ręki, - powiedziałam.
- Oh, okej, dzięki. Tym co chciałem powiedzieć jest to, że musimy pamiętać, że kiedy Nyks pojawiła się w Domu Nocy, przebaczyła i pobłogosławiła Rephaima, w zasadzie dała nam pozwolenie na włączenie Rephaima w nasz świat. Neferet nie może być wbrew temu – przynajmniej nie otwarcie. Ani Dragon. Jak bardzo to im się nie spodoba jest poza tą kwestią.
- Ale będą wbrew temu, - powiedział Stark. – Neferet zapytała Dragona, czy zaakceptowałby Rephaima, a on powiedział nie więc wykopała go z kampusu. Stevie Rae nazwała to bzdurą i dlatego wszyscy skończyliśmy wyjeżdżając.
- Tak, a tylko dlatego że Wyższa Rada dała radę przycisnąć Neferet żeby pozwoliła nam wrócić z powrotem do klasy, nie oznacza że będziemy zaakceptowani. Mogę wam obiecać, że ona i Dragon i prawdopodobnie wielu innych ludzi nie pogodzi się z tym. – Afrodyta zatrzepotała swoimi palcami na Rephaima.
Damien przemówił zanim mogłam cokolwiek powiedzieć. – Cóż, prawdą jest, że ani Neferet ani Dragon nie mogą wyrugować woli Bogini.
- Wyru co? – zapytała Shaunee.
- Gować kogo? – dodała Erin.
- To znaczy zastąpić, - wyjaśniła za Damiena Stevie Rae. – A to jest naprawdę interesująca kwestia, Damien. Nikt nie może wyprzeć się Bogini, nawet nie Wyższa Kapłanka.
- Możesz sobie wyobrazić, co pruderyjna Wyższa Rada powiedziałaby na to? – Afrodyta przewróciła oczami. – Miot kociąt – mieliby kilka miotów latających kociąt. Każde.
Zamrugałam i miałam nagłą chęć uścisnąć Afrodytę. Cóż, chęć przeszła szybko, ale nadal.
- Afrodyto, - powiedziałam. – Jesteś geniuszem! I tak jak Damien.
- Oczywiście, że jestem, - powiedziała zadowolona z siebie Afrodyta.
- Zamierzasz donieść na Neferet i Dragona przed Wyższą Radą, prawda? – powiedział Damien.
- Myślę że „donieść na” nich nie jest odpowiednim sposobem do ujęcia tego. Uh, masz ze sobą swojego laptopa, prawda? – zapytałam.
Damien pogłaskał męską torbę przewieszoną na jego ramieniu. – Oczywiście. Jest w moim tornistrze.
- Męskiej torbie, - powiedziała Shaunee.
- Tylko mówiąc, - dodała Erin.
- To jest Europejski tornister, - powiedział stanowczo Damien.
- Jeśli ma pierze… - powiedziała Erin.
- I kwakanie… - powiedziała Shaunee.
- Cokolwiek to jest, cieszę się że to oznacza, że masz swój komputer ze sobą. – Wskoczyłam zanim Damien mógł sformułować wielkie słowo na nie. – Masz na nim ściągniętego Skype’a, prawda?
- Tak, - powiedział.
- Dobrze. Muszę go pożyczyć na Spotkanie Rady, jeśli nie masz nic przeciwko?
- Nie ma sprawy, - powiedział Damien, unosząc na mnie swoje brwi pytająco.
- O czym myślisz? –Stevie Rae zadała swoje pytanie przed nim.
- Cóż, kiedy rozmawiałam z Thanatos o pomocy nam w powróceniu do szkoły, nie wspomniałam o tej małej rzeczy odnośnie faktu, że jesteśmy w pewnym rodzaju odgałęzieniem naszego własnego Domu Nocy tutaj, ale że nadal będziemy chodzić na zajęcia, takie jak w naszym oryginalnym Domu Nocy.
- Będziemy musieli pomyśleć o wspaniałej nowej nazwie dla naszego miejsca, - powiedziała Shaunee.
- Ooooh! Dobra myśl, Bliźniaczko, - powiedziała Erin.
- Hej, to jest magazyn więc co na Dom Nocy Partii Garnków (w oryginale brzmiało to Pot Lot House of Night ale nie wiedziałam jak to do końca przetłumaczyć, a „pot” może znaczyć garnek, natomiast „lot” partię, odłam – przypuszczenie tłumacza), - powiedziała Shaunee.
Spojrzałam na nie. Potrząsnęłam głową i powiedziałam stanowczo, - Nie dla Partii Garnków. – Potem wróciłam do mojej oryginalnej kwestii. – Ale muszę zrobić całą konferencję Skype z Wyższą Radą Wampirów aby otrzymać pozwolenie na to, co chcemy zrobić. Szkolne Spotkanie Rady wydaje się dobrym czasem na to, zwłaszcza odkąd jestem pewna, że Neferet się spodoba, jeśli zapytam o to, czy będzie świadkiem mojej rozmowy.
- Z, to brzmi jak gówniany plan. Neferet będzie wielbić rozmawianie z Wyższą Radą i wymyślenie sposobu by przekręcić wszystko co powiesz żeby sprawić być wyglądała jak Szalona Nastolatka, - powiedziała Afrodyta.
- To w pewnym rodzaju mój zamiar, - powiedziałam. – Nie będę Szaloną Nastolatką. Będę Wyższą Kapłanką Adeptką, która podaje Wyższej Radzie wszystkie szczegóły odnośnie wspaniałego, cudownego podarunku, który Nyks dała Małżonkowi naszej Czerwonej Wyższej Kapłanki, Rephaimowi i że jest super podekscytowany rozpoczęciem szkoły w Domu Nocy w Tulsie. Jestem pewna że będą chcieli nawet pogratulować Neferet bycia tak wspaniałą Wyższą Kapłanką, która może uporać się ze wszystkimi zmianami dziejącymi się tutaj.
- To przebiegłe. Podoba mi się, - powiedziała Afrodyta. – Usadzasz Neferet a nawet Dragona w pozycji, gdzie jeśli powiedzą „do diabła nie akceptujemy chłopca-ptaka” albo nawet suki i ponarzekają trochę odnośnie tego, będą wyglądać naprawdę źle – co z Nyks pokazującą się i robiącą cuda.
- To nadal nie będzie łatwa droga, - powiedział Stark.
Rephaim napotkał pewnie jego wzrok. – Nie ważne jak trudne to jest, to lepsza droga niż ta, która prowadzi do ciemności, nienawiści i śmierci. I myślę, że dokładnie wiesz co mam na myśli.
- Wiem, - powiedział Stark, zmieniając niezachwianie swój wzrok.
- Tak jak ja, - powiedziała Stevie Rae.
- Ja też, - dodałam.
- Więc jesteśmy zgodni. Rephaim wraca do Domu Nocy z nami, - powiedział Darius.
- Okej, zaczekaj. Czy to znaczy że musimy wsiąść do cholernego krótkiego autobusu? – zapytała Afrodyta.
- Tak! – powiedzieliśmy wszyscy razem.
Śmiejąc się i czując lżej niż w tych dniach, wspięłam się do krótkiego autobusu z moimi przyjaciółmi i uderzyłam moim ramieniem o Starka, kiedy zajęliśmy nasze siedzenia. Ledwo na mnie rzucił okiem. To wtedy zdałam sobie sprawę, że naprawdę nie miał wiele do powiedzenia mnie (albo komukolwiek) odkąd się obudziliśmy.
Pamiętając jak blisko byliśmy – jak mnie dotykał i sprawił, że świat wydawał się znowu w porządku – sprawił że żułam wargę i czułam się super zmieszana. Kolejny raz rzuciłam na niego okiem. Wpatrywał się za okno. Wyglądał na zmęczonego. Naprawdę zmęczonego.
- Hej, co się z tobą dzieje? – zapytałam, kiedy autobus podskoczył na swojej drodze po Cincinnati Street kierując się do śródmieścia.
- Mną? Nic.
- Naprawdę, wyglądasz na naprawdę zmęczonego. Dobrze się czujesz?
- Zoey, obudziłaś mnie i trzymałaś mnie przez większość dnia wczoraj. Potem wykonałaś telefon do Thanatos aby wprawić tą całą „powrót do szkoły” rzecz w ruch, co nie było do końca spokojną, cichą rozmową. Dopiero zasnąłem, kiedy krzyczałaś cokolwiek i znowu mnie obudziłaś. Kochanie się było wspaniałe. – Przerwał i na chwilę się uśmiechnął i wyglądał prawie normalnie. Potem otworzył usta i zrujnował to przez powiedzenie, - Potem zrobiłaś jakieś poważne podrzucanie i zmienianie zanim zemdlałaś. Nie mogłem wrócić do snu. Więc jestem zmęczony. To wszystko.
Zamrugałam do niego. Dwukrotnie. I próbowałam nie czuć się jakby mnie właśnie nie spoliczkował w twarz. Utrzymując mój głos w dole, bo nie chciałam radzić sobie z tym, że wszyscy moi przyjaciele wiedzieli. Powiedziałam, - Okej, odkładając na bok całą musiałam-wykonać-telefon-do-Thanatos-żeby-sprowadzić-nas-z-powrotem-do-szkoły rzecz, co jest tym, co powinnam zrobić, bo jestem Wyższą Kapłanką odpowiedzialną za to i fakt, że ty przyszedłeś do mnie, kiedy wszystkim, co miałam na myśli było przytulić się i spać, moja mama nie żyje, Stark. Nyks pozwoliła mi zobaczyć, jak wchodzi do Zaświatów. Od teraz nie wiem jak albo dlaczego się to stało. Próbuję jak diabli zachowywać się w połowie-normalnie. Nawet jeszcze nie porozmawiałam z moją babcią.
- To prawda, że nie rozmawiałaś. Mówiłem ci, że powinnaś zaraz zadzwonić do niej – albo przynajmniej zadzwonić do swojej mamy. Co jeśli to był tylko sen?
Spojrzałam na Starka z całkowitym niedowierzaniem, walcząc żeby utrzymać mój głos i emocje pod kontrolą. – Jesteś jedyną osobą na tym świecie, która powinna rozumieć lepiej niż ktokolwiek, że mogę wyczuć różnicę pomiędzy prawdziwym widzeniem Zaświatów a śnięciem o nich.
- Tak, wiem, ale…
- Ale ty mówisz, że powinnam iść przez to wszystko i nie przeszkadzać twojemu cennemu snu? Cóż, z wyjątkiem kochania się z tobą!
Zacisnęłam usta i próbowałam wyglądać normalnie, kiedy zobaczyłam, że Afrodyta obraca się dookoła i rzuca okiem do tyłu na mnie z pytającym znakiem na jej twarzy.
Stark wypuścił długi oddech. – Nie, to nie to mam na myśli. Przepraszam, Z. – Potem wziął moją dłoń w swoją. – Naprawdę. Brzmię jak kretyn.
- Tak, brzmisz, - powiedziałam.
- Przepraszam, znowu, - powiedział, a potem uderzył moje ramię swoim. – Możemy przewinąć tą rozmowę?
- Tak, - powiedziałam.
- Więc tak – jestem zmęczony i głupio mi prze to. I odnośnie twojej mamy, nie wiem co naprawdę się stało i myślę, że wariujemy przez to oboje. Ale nie ważne co, kocham cię, nawet jeśli jestem kretynem. Okej? Lepiej?
- Okej. Tak. Lepiej, - powiedziałam.
Nadal pozwalając mu trzymać moją dłoń wyjrzałam za okno, kiedy skręciliśmy w lewo w Fifteenth Street, minęliśmy Gumpy’s Garden, który zawsze sprawiał, że powietrze pachniało jak drewno pińon i podróżowaliśmy w dół Cherry Street. Do czasu, kiedy byliśmy na Utica i mijaliśmy Dwudziestą pierwszą, byłam całkowicie rozproszona martwieniem się o moją mamę i moją babcię – i zastanawiając się, czy może Stark mógł mieć rację co do pytania, czy to co pomyślałam, było moją wizją. Mam na myśli – nie słyszałam od Babci. Co jeśli to wszystko było złym snem…
- Zawsze jest taki piękny. – Głos Damiena popłynął z przedniego siedzenia, które automatycznie wybrał jako swoje własne. – Kiedy patrzysz na niego stąd, tak trudno uwierzyć, że tak okropne, bolesne rzeczy mogły się tam zdarzyć.
Słyszałam szloch w jego głosie, ścisnęłam raz dłoń Starka przed puszczeniem jej, a potem przechyliłam się przez przejście aby usiąść obok Damiena.
- Hej, - powiedziałam, przesuwając moją ręką o jego. – Musisz pamiętać, że wspaniałe, miłosne rzeczy też się tam dzieją. Nigdy nie zapominaj, że to tam poznałeś Jacka i zakochałeś się w nim.
Damien wpatrywał się we mnie, a ja pomyślałam, że wyglądał smutno, ale naprawdę, naprawdę mądrze.
- Jak się trzymasz bez Heatha?
- Tęsknię za nim, - powiedziałam szczerze. Potem coś sprawiło, że dodałam, - Ale nie chcę być jak Dragon, pochłonięta przez smutek.
- Ja też, - powiedział łagodnie Damien. – Nawet mimo że czasami ciężko nie jest.
- Nie było bardzo długo.
Zaciskając swoje usta razem ciaśniej, jakby powstrzymując się od płaczu, skinął głową.
- Przejdziesz przez to, - powiedziałam. – I tak jak ja. Przejdziemy. Razem, - powiedziałam stanowczo.
Potem przejeżdżaliśmy przez żelazną bramę, która miała herb półksiężyca na środku niej i podjechaliśmy do bocznego wejścia do szkoły.
- Szkolne Spotkanie Rady rozpoczyna się o siódmej trzydzieści, - powiedział Syn Ereba, kiedy autobus zatrzymał się. – Zajęcia rozpoczynają się o dokładnie o ósmej, tak jak powinny.
- Dziękuję, - powiedziałam do niego, jakby rzeczywiście był przyjazny (albo przynajmniej pełen szacunku). Potem rzuciłam okiem na mój telefon: 19:20. Dziesięć minut do spotkania i czterdzieści zanim rozpocznie się szkoła. Wstałam i spojrzałam do tyłu na grupę wyraźnie nerwowych adeptów.
- Okej, - powiedziałam. – Po prostu idźcie do swoich starych pokoi i zaczekajcie tam na to, co macie robić dalej. Stevie Rae, Stark i ja idziemy na Spotkanie Rady i jak powiedzieli na Wyspie Skye, poklasyfikujcie Rephaima i wasze stałe harmonogramy.
- Co ze mną? Nie idę na Spotkanie? – zapytała Kramisha. – Zazwyczaj jest nudno, ale zakładam, że dzisiaj będzie lepiej niż zwykle.
- Masz rację, - powiedziałam. – Najwyższy czas żeby zaczęli automatycznie włączać się razem ze Stevie Rae i mną.
- Gdzie pójdę ja? – zapytał Rephaim z tyłu autobusu.
Myślałam, próbując wymyślić, gdzie do cholery powinien iść, kiedy Damien wstał obok mnie. – Możesz iść ze mną – przynajmniej dzisiaj. Jeśli to okej dla Zoey i Stevie Rae.
Uśmiechnęłam się do Damiena. Nie sądzę żebym kiedykolwiek była z niego tak dumna. Każdy martwiłby się o niego i obchodziłby się z nim, jakby mógł wpaść w każdej chwili w histerię więc jeśli zatrzaśnie Rephaima, nie ma mowy żeby ktokolwiek go pytał – baliby się zdenerwowania Damiena.
- Dziękuję, - powiedziałam.
- To naprawdę dobry pomysł, Damien, - powiedziała Stevie Rae.
- W porządku. Próbuj zachowywać się normalnie, - powiedziałam. – A ja zobaczę was z powrotem tutaj po szkole.
- Moją pierwszą lekcją były Czary i Rytuały, - słyszałam mamrotanie Afrodyty do Dariusa. – I jest nowa wampirzyca ucząca tego, która wygląda jakby miała dwanaście lat. To powinno być zabawne.
- Pamiętaj, - powiedziała Stevie Rae, obdarowując Afrodytę twardym spojrzeniem, które całkowicie zignorowała, - bądź miła.
Wysiedliśmy z autobusu. Mogłam zobaczyć, jak trudno było Stevie Rae pozwolić Rephaimowi iść z Damianem. Nie wiedzieliśmy naprawdę, w co mógł wchodzić, ale rozumieliśmy, że jego szanse niego będącego zaakceptowanym i traktowanym jak normalnego adepta, za czym tęsknił były prawie nikłe.
Kiedy Stevie Rae, Stark, Kramisha i ja byliśmy sami, powiedziałam, - Gotowi by wejść do legowiska lwa?
- Myślę, że to jest bardziej jak kierowanie się do paskudnego gniazda os, - powiedziała Kramisha. – Alle jestem gotowa.
- Ja też. Chodźmy i zróbmy to.
- Damy radę, - powiedziałam.
- Damy radę, - powtórzyli.
I weszliśmy w przyszłość, która była gotowa sprawić, że nasze żołądki się zacisną i poczujemy się jakby wściekły odcinek IBS (IBS to angielski skrót od zespołu jelita drażliwego czyli przewlekłej choroby przewodu pokarmowego o charakterze czynnościowym charakteryzująca się bólami brzucha i zaburzeniami rytmu wypróżnień, nieuwarunkowana zmianami organicznymi lub biochemicznymi – przypuszczenie tłumacza) miał uderzyć mnie w dowolnym momencie.
Ach, cholera.
  • awatar Fairytalee: Hmmm... musze odświeżyć sobie te nowe części bo ledow ledwo pamiętam. Wiem że Heat ginie, a Zoey wychodzi z ciała czy coś
  • awatar Afrodyta♥: Po "Niposkromionej" jest "Osaczona", "Kuszona", "Spalona", "Przebudzona" i w końcu "Przeznaczona"
  • awatar Fairytalee: No własnie nie wiem.. Już trochę się pogubiłam. Mam 4 ksiązki pierwsze. Jaka jest kolejna po nieposkromnionej?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

dom.nocy
 
nowa1996
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Przedwieczny śpi, czekając chwili swej,
Gdy ziemi moc czerwienią święto lśni,
Zapłonie znak;
Królowa zbudzi go Tsi Sgili z łoża strząśnie deszczem krwi.
Swobodę wróci mu śmiertelna dłoń,
Straszliwe piękno, widok jak ze snu,
By nimi rządzić znów, jak czarna moc,
Zastępy dam, hołd będą składać mu,
Kalony pieśń, ach jakże słodko brzmi,
Zimnego żaru rzeż i morze krwi.


Jakby ktoś nie pamiętał Tsi Sgili to Neferet
  • awatar nowa<3: o pamiętam to dobrze:)Neferet chce zbudzić Kalona kosztem Stewy rey:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ona powraca,
przez krew we krwi,
Powraca zraniona,
Głęboko jak ja,
Człowieczeństwem zbawiona,
Czy i mnie zbawi?

Wiersz o Steavie.


Cienie wśród cieni
On patrzy przez sny
Skrzydła czarne jak Afryka
Ciało twarde jak kamień
Koniec czekania
Kruki wzywają.

A ten jest o Kalonie. Nienawidzę go.
 

 
- Jeśli dalej tak będzie zarzucała tym dupskiem, to jeszcze po drodze coś stłucze - zauważyłam
Stevie Rae prychnęła śmiechem, aż mleko o mało nie poszło nosem. Krztusząc się, odpowiedziała:
- Nie rób tak, kiedy jem. - przełknęła to co miała jeszcze w ustach, i uśmiechnęła się do mnie.
  • awatar nowa<3: pamiętam tom scene:)ona była genialna:)
  • awatar Gość: genialny wpis ♥ zapraszam do mnie + komentuj :) odwdzięczę sie tym samym ^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Starałam się przypomnieć sobie, jakie były oficjalne przyczyny śmierci tych dzieci, które nie zdołały przejść procesu Przemiany w wampiry. Czy dostawały ataku serca? A może zakaszlały się i zasmarkały na śmierć?
  • awatar ej!: Szukasz taniej odzieży na lato? Zapraszam do mnie! PS jak cos to sory za spam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rephaim mógł tylko żałować tego biednego durnia.
 

 
-Romantyczne-zauważyła Afrodyta wyjątkowo bez śladu sarkazmu.


Niezwykłe Afrodyta potrafi być miła!!!
 

 
Stark zaczął się zastanawiać, jak by tu ją <Afrodytę> zakneblować, nie narażając się na furię Dariusa.
  • awatar Afrodyta♥: to właśnie z tej sceny kiedy jechali w samochodzie do Sgiach
  • awatar nowa<3: haha...cała afrodyta:) ma długi język:)n ie wiem czy czytałaś tą część jak ratowali zoe z zaświatów:) jak afrodycie przy wojowniku nie chciała się zamknąć buzia:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
-Mam nadzieję, że nie licząc stresów i bólów oczu, których mi przysparza, mój status oznacza, iż będę się starzeć równie pięknie jak twoja królowa.-Afrodyta przerwała i skłoniła się Sgiach, która uniosła brwi, lecz nie zamordowała dziewczyny, choć Stark uważał, że powinna.
 

 
Zoey

Myślę, że moja mama nie żyje.
Sprawdziłam cicho słowa. Wydawały się złe, nienaturalne, jakbym próbowała zrozumieć
świat obracający się do góry nogami albo słońce wschodzące na zachodzie.
Zaciągnęłam głęboki, szlochający wdech i przewinęłam się na mój bok sięgając po kolejną
chusteczkę w pudełku, które było na podłodze obok łóżka.
Stark zamamrotał, zmarszczył brwi i poruszył się niespokojnie.
Powoli i ostrożnie wyszła z łóżka, chwyciłam gigantyczną bluzę Starka z miejsca, gdzie ją
rzucił, włożyłam ją i skuliłam się na miękkim fotelu, który był obok ściany naszego małego pokoju
w tunelu.
Woreczek z grochem wydał ten gąbczasty dźwięk, który zawsze przypomina mi kulki w tych
nadmuchiwanych domach na przyjęciach dzieci, a Stark zmarszczył się i znowu coś wybełkotał.
Wydmuchałam nos. Cicho. Przestań płakać przestań płakać przestań płakać! To nie pomoże. Nie
przywrócę Mamy z powrotem. Zamrugałam kilka razy i znowu wytarłam nos. Może to był po prostu
sen. Ale nawet jeśli pomyślałam słowa, moje serce znało prawdę. Nyks wyciągnęła mnie z moich
snów aby pokazać mi widok Mamy wchodzącej do Zaświatów. To oznaczało, że Mama umarła.
Mama powiedziała Nyks, że przeprasza za zawiedzenie mnie, przypomniałam sobie, kiedy łzy
znowu pociekły w dół moich policzków. – Powiedziała, że mnie kochała, – wyszeptałam.
Z trudem wydałam jakikolwiek dźwięk, ale Stark rzucił się i niespokojnie się obrócił i
wymamrotał, – Przestań!
Zacisnęłam razem moje usta, nawet mimo że wiedziałam, że mój szept nie był tym, co psuło
jego sen. Stark był moim Wojownikiem, moim Strażnikiem i moim chłopakiem. Nie, chłopak jest
zbyt zwyczajnym słowem. Jest więź pomiędzy Starkiem i mną, która sięga głębiej niż umawianie
się i seks i to wszystko, co wiąże się z normalnymi związkami. To dlatego był taki niespokojny.
Mógł poczuć mój smutek – nawet w swoich snach wiedział, że płakałam i to bolało i przerażało i…
Stark zrzucił koc ze swojej klatki piersiowej, a ja mogłam zobaczyć, że jego dłoń była zaciśnięta w
pięść.
Mój wzrok poszedł do jego twarzy. Nadal spał, ale jego czoło było rowkowane, a ona się
marszczył. Zamknęłam oczy i zaczerpnęłam głęboki, koncentrujący się wdech. – Duchu, –
wyszeptałam. – Proszę przyjdź do mnie. – Natychmiast poczułam żywioł ocierający się o moją
skórę. – Pomóż mi. Nie, właściwie, pomóż Starkowi przez ochronienie go przed moim smutkiem. –
I może, dodałam cicho, mógłbyś pomóc też ochronić mnie przed częścią mojego smutku. Nawet jeśli
to jest tylko na mała chwilę. Zaczerpnęłam kolejny głęboki wdech, kiedy duch poruszył się
wewnątrz i dookoła mnie, wirując dookoła łóżka. Otwierając moje oczy rzeczywiście mogłam
zobaczyć szmer w powietrzu otaczający Starka. Jego skóra wydawała się błyszczeć, kiedy żywioł
osiadł na nim jak przeźroczysty koc. Poczułam ciepło i rzuciłam w dół okiem na moje ręce i
zobaczyłam, że ten sam łagodny blask spoczywał na mojej skórze.
Stark wypuścił powietrze ze mną, kiedy duch działał trochę kojącą magią i po raz pierwszy od
godzin, poczułam lekkie odciągnięcie odrobiny mojego smutku.
- Dziękuję ci, duchu, – wyszeptałam i skrzyżowałam ramiona przytulając siebie ciasno.
Owinięta przyjemnym dotykiem żywiołu poczułam się najbliżej, właściwie byłam trochę senna.
Wtedy inny rodzaj ciepła przeniknął moją świadomość. Powoli, nie chcąc przeszkodzić
pocieszającemu zaklęciu, nad którym pracował żywioł. Rozwinęłam swoje ramiona z dookoła mnie i dotknęłam mojej klatki piersiowej. Dlaczego mój kamień jasnowidza jest ciepły? Mały, okrągłe
kamień bujał się na swoim srebrnym łańcuszku, opierając się pomiędzy moimi oddechami. Nie
zdjęłam go odkąd Sgiach podarowała mi go zanim opuściłam piękną, magiczną Wyspę Skye.
Ze zdumieniem wyciągnęłam kamień spod bluzy przebiegając moimi palcami po jego
gładkiej, marmurowej powierzchni. Nadal przypomniał mi Life Saver’a (Life Savers –
amerykańskie twarde, owocowe cukierki w kształcie pierścieni – przypuszczenie tłumacza) o smaku
kokosowym, ale marmur Skye świecił nieziemskim światłem, jakby żywioł, który przywołałam,
ożywił go – jakby ciepło, które czułam było dlatego że pulsował z życiem.
Głos królowej Sgiach odbił się echem w jej pamięci: „ Kamień jasnowidza jest w zgodzie tylko
z najbardziej starożytną magią: rodzajem tej, którą chronię na mojej wyspie. Podarowuję ci go tak
żebyś mogła naprawdę rozpoznać Te Starożytne, jeśli jakieś nadal egzystują w świecie
zewnętrznym…”
Kiedy jej słowa powtórnie zabrzmiały w mojej głowie, kamień powoli się zmienił, prawie
leniwie. Dziura w jego środku była jak mini-teleskop. Kiedy przesunął się dookoła mogłam
zobaczyć Starka oświetlonego przez niego, a mój świat też się przesunął, zwęził się, potem
wszystko się zmieniło.
Może to było dlatego, że duch był tak blisko mnie w tym momencie, ale to co widziałam, nie
wydawało się w żadnym stopniu tak zadziwiające jak za pierwszym razem, kiedy spojrzałam przez
kamień na Skye i skończyłam mdlejąc.
Ale to nie oznaczało, że to było w jakimkolwiek stopniu mniej niepokojące.
Stark był tam leżąc na plecach z w większości gołą klatką piersiową. Poświata ducha
zniknęła. W jej miejscu zobaczyłam inny obraz. Chociaż był niewyraźny i nie mogłam rozpoznać
jego funkcji. To było jak czyjś cień. Ręka Starka zadrgała, a jego dłoń otworzyła się. Otwarła się
ręka cienia. Kiedy obserwowałam miecz Strażnika – masywny, długi miecz, który doszedł do
Starka w Zaświatach – przybrał formę w dłoni Starka. Z trudem złapałam powietrze z zaskoczenia,
a Wojownik jak widmo obrócił swoją głowę w moim kierunku i zamknął swoją dłoń dookoła
miecza.
Miecz Strażnika natychmiast się przesunął, zmienił i stał się długą, czarną włócznią –
niebezpieczną, śmiertelną, oblepioną krwią, która wyglądała w zbyt znajomy dla mnie sposób.
Strach przebił się przeze mnie.
- Nie! – płakałam. – Duchu, wzmocnij Starka! Spraw, żeby ta rzecz odeszła! – Z dźwiękiem
jak trzepoczące skrzydła gigantycznego ptaka, zjawa zniknęła, kamień jasnowidza stał się zimny, a
Stark usiadł wyprostowany, marszcząc się na mnie.
- Co ty tam robisz? – Potarł swoje oczy. – Dlaczego robisz tyle hałasu?
Otwarłam buzię aby spróbował wyjaśnić dziwaczną rzecz, którą właśnie widziałam, kiedy
ciężko westchnął i położył się z powrotem, otwierając objęcia i dając mi sennie znak. – Chodź tutaj.
Nie mogę spać, póki nie jesteś do mnie przytulona. I naprawdę potrzebuję trochę snu.
- Okey, tak, ja też, - powiedziała i na trzęsących się nogach pośpieszyłam do niego i zwinęłam
się obok jego boku moją głowę opierając na jego ramieniu. – Hej, uh, coś dziwnego się właśnie
zdarzyło, - zaczęłam, ale kiedy nachyliłam swoją głowę tak że mogłam spojrzeć w jego oczy, usta
Starka napotkały moje. Zaskoczenie nie trwało długo, a ja wślizgnęłam się w pocałunek. Było
dobrze – tak dobrze być blisko niego. Jego ręce owinęły się dookoła mnie. Przycisnęłam się do
niego, kiedy jego usta podążały wzdłuż krzywizny mojej szyi. – Myślałam, że powiedziałeś, że
potrzebowałeś trochę snu. – Mój głos brzmiał zadyszanie.
- Potrzebuję więcej ciebie, - powiedział.
- Tak, - powiedziała. – Ja też.
Potem zgubiliśmy siebie w sobie nawzajem. Dotyk Starka odpędził śmierć, rozpacz i strach.
Razem przypominaliśmy sobie nawzajem o życiu, miłości i szczęściu. Później w końcu zasnęliśmy,
a kamień jasnowidza leżał zimny i zapomniany na mojej piersi pomiędzy nami.
  • awatar Afrodyta♥: niestety nie sama. :)
  • awatar nowa<3: genialne:) jeśli sama to napisałaś to naprawdę masz talent:) czekam na kolejny:) i oby jak najszybciej:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Powiedz swemu sercu
Płaszcz tajemnic okala
Wolność:jego wybór.

"Oh do diabła" Jakby to powiedziała Zoey
 

 
Bestie potrafią być piękne
Sny przechodzą w pragnienia
Rozum zmienia rzeczywistość
Ufaj swojej prawdzie
Mężczyzna...monstrum...mit...magia
Słuchaj sercem
Patrz bez pogardy
Miłość zwycięży
Zawierz jego prawdzie
Ślub miej za dowód
Czas jest sprawdzianem
Wiara uwalnia
Jeśli masz odwagę zmieniać.

Wiersz o Steavie Rae i Rephaimie
  • awatar photos .. <3: witam swietny wpis wbijaj do mnie mile widzany kometarz do nowego wpisu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hejka! Ten blog poświęcę dodawaniu rozdziałów "Przeznaczonej" ale także tekstów z książek, wierszów Kramishy. ZApraszam!
  • awatar Afrodyta♥: na pewno będę :)
  • awatar nowa<3: bede cie odwiedzać cały czas:) jak byś mogła to mnie informuj:) będe wdzięczna:0 bo nie chce przegapić żadnego rozdziału:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›